Tkając z drobnych słów tworzy się różne historie.
Przez kilka dni zaczęłam nakreślać prostą opowieść pewnej kobiety, która chciała uzdrowić chorego syna za wszelką cenę i wyruszyła w podróż, aby odnaleźć lek. Na ten moment mam kilkanaście obrazów, pomysłów, różnych scenariuszy...
Co ważne, wróciłam do starego zwyczaju zapisywania moich snów oraz uczuć danego dnia, oczywiście jeśli to jest istotne.
*-*-*
Często historie są moją ostoją normalności w tym dziwnym świecie, który rządzi się bezwzględnymi zasadami. Kiedy czuję się źle, to wolę czasem zanurzyć się w świecie fantazji, aby chociaż na chwilę odetchnąć od tego natłoku myśli. Jednakże są chwile, kiedy trzeba zmierzyć się z pewnymi wewnętrznymi demonami.
I wtedy jest najgorzej.
Wiecie, bardzo często mam wiele myśli naraz, które ze sobą się łączą w pewne nicie. To często mi pomaga, szczególnie kiedy potrzebuję mojej podzielnej uwagi; to ona pomagała mi np. w szkole czy na studiach, żeby umieć skupić się albo analizować pewne rzeczy. Niestety, przez to miewam nerwicowe tiki — w tym przypadku, muszę zająć moje ręce czymś. Dlatego lubię pisać, rysować, czy nawet szydełkować.
Z drugiej strony, rozumiem, że takie zachowanie może być odebrane jako coś nieuprzejmego z mojej strony, że nie słucham. Słucham... tylko, że w tym momencie mam natłok myśli.
Problem w tym, iż zdarza mi się "wyłączyć", mimowolnie. Czuję się odrealniona, jakbym stała obok wszystkiego i tylko obserwowała.
*-*-*
Wspomniałam o wewnętrznych demonach.
Znów się nasiliło. Niedawno miałam bardzo silny atak paniki, aż zabrakło mi tchu. Koszmarne uczucie, które naprawdę nikomu nie życzę. Od kilku dni męczy mnie lęk, który potrafi być męczący. Raz miałam tak, że lęk przegonił senne marzenie i nie pamiętałam, czy on już był we śnie, czy tylko mi się wydawało.
Nieuzasadniony strach o bliskich potrafi być dołujący.
*-*-*
Fakt, że czułam się ostatnio jak intruz, nie pomagał w mojej sytuacji. Odczuwałam olbrzymią samotność, szczególnie gdy nie mogłam wyzwolić swoich emocji i myśli, tylko blokowałam.
Nadmiar tego wszystkiego mnie męczy.
Nie wiem kiedy skończę notkę na simowym blogu. Zabierałam się za to naprawdę wiele razy, a już mam 3/4 gotowego wpisu. Chciałam wyrobić się przed świętami, ale pewne obowiązki spowodowały opóźnienia.
Plus mam jeszcze jeden pomysł, który chciałabym zrealizować. Tylko pytanie, czy mnie się chce... Nie ma sensu się przymuszać, z drugiej strony lubię pograć i odprężyć się od tego stresu psychicznego.
rozumiem cię. :*
OdpowiedzUsuń